Recenzje filmowe, artykuły na kontrowersyjne tematy, rozmyślania, kącik z poezją i parapet z kotem… Każdy znajdzie coś dla siebie.
sobota Grudzień 16th 2017
Wszystkie obrazki i fotografie (prócz zdjęć Prywatnego Kota) pochodzą z sieci. Jeśli nie jest zaznaczone inaczej, w recenzjach filmowych znajdują się plakaty z portalu Filmweb. SKRZYNIA SKARBÓW jest miejscem, w które znoszę notki z 3 tematycznych blogów na Onecie (na których już nie planuję nic publikować). Witam wszystkich, aczkolwiek pragnę zaznaczyć, że tutaj ja ustalam zasady. Ci, którzy trafili na mój blog z onetowej polecanki, są przypadkowymi gośćmi, którzy - jak w cudzym domu - mają obowiązek zachować kulturę. W przeciwnym razie dostosuję się do ich poziomu. Macie prawo się wypowiedzieć, inna sprawa, że anonimowy komentarz nie jest czymś, z czym muszę się liczyć. Wszelkie chamstwo będzie tępione, nieumiejętność czytania ze zrozumieniem = zgoda na bycie w najlepszym wypadku zignorowanym. Nie jestem cierpliwa ani łagodna, nie lubię głupich i bezczelnych ludzi - taka moja uroda i za to mnie kochają :)

Treści własne

Archiwa

Dlaczego dobro mnie dziwi?

 

Wiem, że to pytanie brzmi irracjonalnie, ale zdałam sobie sprawę (niestety nie dopiero dziś), że coś dziwnego stało się z ludźmi. Przestaliśmy sobie ufać, jesteśmy bardzo podejrzliwi w stosunku do obcych i spodziewamy się po nich tego co najgorsze. Całe szczęście nie wszyscy, ale duża część.

Widząc jakąś niebezpieczną sytuację, np. atak na kogoś w tramwaju, odwracamy głowę i udajemy, że nas tam wcale nie ma. Jeśli ktoś stanie w obronie nękanej osoby, od razu jest wychwalany pod niebiosa, a obserwatorzy są zadziwieni jego odwagą. Oczywiście to dobrze, że się wstawił za ofiarą, ale problem w tym, że nas TO DZIWI. Jesteśmy mile zaskoczeni, ale jednak zaskoczeni. Chamstwo, tępota i brutalność nas oburzają, denerwują, ale nie dziwią. Przyzwyczailiśmy się do agresji w telewizji, otępiania nas głupimi reklamami i coraz bardziej płytkimi filmami, w których liczy się tylko pieniądz i wieczna, niczym nieskrępowana młodość, pęd życia. Wszechobecny hedonizm i brak zainteresowania drugim człowiekiem jako czującą, wrażliwą osobą. Za to dziwi nas to, że ktoś nie bierze udziału w wyścigu szczurów, nie goni za kasą, nie próbuje zaimponować sąsiadom, nie nadyma się jak indor. Że może przejść przez życie spokojnie, nikomu nie szkodząc. Że pochyli się nad ślimaczkiem pełznącym ścieżką i przeniesie go na drugą stronę chodnika. To nas zaskakuje.

Zdałam sobie z tego ponownie sprawę, kiedy weszłam na blog pewnej nastolatki. To nie była 15-letnia tipsiara zapatrzona w Dodę, nie potrafiąca sklecić poprawnie jednego zdania. Była bardzo ufna, milutka, bardzo religijna. Hasła typu „Wiem, że Jezus mnie kocha mimo, że tak choruję” wywołały dziwne drgnienie w moim sercu. Pomyślałam sobie wtedy, że ten świat ją zniszczy, zabije jej wrażliwość. I że musi sobie zbudować porządną skorupkę, żeby jej nie zjedli. A potem pomyślałam, że właściwie dlaczego? Nauczyłam się myśleć tak jak inni. Choć mi się to nie podoba, łapię się na tym, że dziwi mnie niekiedy ludzka dobroć. Taka czysta, bezinteresowna, taka po prostu. To smutne.

Komentuj