Recenzje filmowe, artykuły na kontrowersyjne tematy, rozmyślania, kącik z poezją i parapet z kotem… Każdy znajdzie coś dla siebie.
sobota Grudzień 16th 2017
Wszystkie obrazki i fotografie (prócz zdjęć Prywatnego Kota) pochodzą z sieci. Jeśli nie jest zaznaczone inaczej, w recenzjach filmowych znajdują się plakaty z portalu Filmweb. SKRZYNIA SKARBÓW jest miejscem, w które znoszę notki z 3 tematycznych blogów na Onecie (na których już nie planuję nic publikować). Witam wszystkich, aczkolwiek pragnę zaznaczyć, że tutaj ja ustalam zasady. Ci, którzy trafili na mój blog z onetowej polecanki, są przypadkowymi gośćmi, którzy - jak w cudzym domu - mają obowiązek zachować kulturę. W przeciwnym razie dostosuję się do ich poziomu. Macie prawo się wypowiedzieć, inna sprawa, że anonimowy komentarz nie jest czymś, z czym muszę się liczyć. Wszelkie chamstwo będzie tępione, nieumiejętność czytania ze zrozumieniem = zgoda na bycie w najlepszym wypadku zignorowanym. Nie jestem cierpliwa ani łagodna, nie lubię głupich i bezczelnych ludzi - taka moja uroda i za to mnie kochają :)

Treści własne

Archiwa

Słów kilka o trollach

 

Trolle to takie tępe i złośliwe zwierzątka, sfrustrowane swoim żałosnym i przeciętnym życiem. Łażą, bidule, po tym internecie i łażą, zaglądają we wszystkie kąty jak szczury po śmietniku i patrzą, obserwują, zazdroszczą. Kłuje ich w oczy cudze szczęście i próbują kąsać i gryźć ze złości. Tylko nie widzą, matołki, że nikt się z nimi nie liczy, nikogo ich skamlanie i obszczekiwanie kompletnie nie obchodzi. Skacze takie zwierzątko jak może najwyżej, kłapie mordką i popiskuje, wściekłe, że nie dosięgnie. A tak by chciało ugryźć! Złapać za kostkę i ściągnąć do swojego poziomu. I jeszcze bardziej się wścieka, kiedy widzi tam wysoko, na samej górze, szeroki uśmiech i politowanie.

Najzabawniejsze są te zwierzątka, które o Bożym świecie nie wiedzą, a takie mądre udają i tak się puszą, jakby co najmniej pięć doktoratów zrobiły. Po jakimś czasie takie zwierzątko zdaje sobie sprawę z istnienia świata poza podwórkiem, zakupuje komputer i zakłada internet. I wtedy się zaczyna! Nie na darmo Windows nazywa się Windows. Przed zwierzątkiem otwiera się okno na nowy świat. Siedzi, niebożątko, wpatrzone w monitor i z otwartą japą podziwia te cuda i dziwy. Jaki ten świat ogromny! A jaki dziwny! Matula o tym nie mówiła!

To nie jest złe – w końcu nigdy nie jest za późno na naukę. Kłopoty się zaczynają, kiedy trafi się na  zwierzątko, któremu słoma wyłazi z butów. Są takie zwierzaki fałszywe i zawistne, które spać nie mogą, kiedy widzą, że innym się wiedzie. Najlepiej to widać na przykładzie zwierzątek płci żeńskiej, bo, niestety muszę to przyznać, samiczki są bardziej zawistne i zazdroszczą innym samiczkom wszystkiego, co tamte mają a one nie mają. Takie zwierzątko-samiczka nagle odkrywa, że to, iż wisi mężowi na szyi i siedzi w domu niekumata i bezrobotna, nie oznacza, że się świetnie „ustawiła”, tylko że dwie lewe łapki ma. Bo widzi, że inne nie siedzą. Złości ją to, że robią karierę, znają języki i mają kupę znajomych nie składających się li jedynie z sąsiadek zza płota. Jakże to tak?! Wszak matula mówiła zwierzątku, że to z niej wielka dama! A tu się okazuje, że nie! Jak byk napisane, że wielkie damy po inszemu się zachowują! Zwierzątko robi się zazdrosne i próbuje to ukryć, paplając złośliwie z innymi zwierzątkami. Na edukację za późno – wyśmieje taka bidula edukację, żeby nie wyszło, że nie wie co to książka. Języka żadnego nie zna (no bo po co?) i przeszłoby toto chociaż rynkiem dużego miasta i wpadło w panikę słysząc: „Excuse me, could You help me?” Dlatego lepiej rynkiem dużego miasta nie chodzić i w norce siedzieć, bo w norce zwierzątko mądre. Tak mu przynajmniej mówią. Teraz nagle odkrywa, że może to wcale takie fajne nie było – inni się uczyli, kiedy zwierzątko od nauki uciekało i o kasie myślało. I to też je złości – teraz inne się stroją, spotykają ze znajomymi, a to biedactwo w domu siedzi i „Klan” ogląda. Zwierzątko zgrzyta zębami ze złości, pogodzić się nie może z tym, że inne mają ciekawsze życie. A co jest najśmieszniejsze, zwierzątko wkurza cudze szczęście, ale dalej zagląda w te irytujące miejsca, dalej wyczytuje wszystko co może, dalej żyje życiem szczęściarzy. Gdyby szczęściarz wydał książkę, zwierzątko pierwsze by ją kupiło. Gdyby zaprojektował piękną suknię, pierwsze poleciałoby się w nią przebrać. Albo chociaż przylepiło nochal do szyby, żeby się pogapić. Gdyby szczęściarz zagrał w filmie, już trzymałoby w ząbkach bilet do kina.

Zwierzątko co rusz jest zadziwiane faktem, że ludzie mogą żyć inaczej. Że istnieje jakiś inny świat poza jego norką. O rety, ktoś się interesuje fotografią! Jakie to dziwne! Po co, przecie zdjęcie się dzieciakowi zrobi przy I Komunii. Albo na ślubie. Ktoś lubi jazdę konną! Dziwak! Kuń to przecie za pługiem łazi, a nie żeby komuś się chciało jeździć na nim – i to jeszcze za pieniądze! Dziwne te ludzie. Ktoś książki lubi czytać. To ci dopiero dziwak! Po co to czytanie? Oczy od tego bolą, nudne to takie i myśleć trzeba, a to boli. Czytać przecie zwierzątko umie… program telewizyjny. A odkąd odkryło wielki świat internetu, może czytać ploty na Pudelku. Bo przecie umie czytać. Ło matko, ludzie do kina chodzą! A można w domu posiedzieć. Do restauracji łażą! Po co, zupę można w domu ugotować. A w ogóle to skąd ci ludzie biorą na to pieniądze? Pytają najczęściej te zwierzątka, które same palcem nie kiwną, żeby zarobić na siebie. Po co, przecież mąż dużo zarabia. Jak zwierzątko trochę poskamle, mąż da kasę. I można mówić: „KUPILIŚMY telewizor”, chociaż to mąż musiał na niego harować i on wyjmował pieniądze z portfela przy płaceniu.

Zwierzątka węszą, zaglądają i obwąchują wszystko jak kundelki. Cały świat je zadziwia, a że, jak to zwierzątka, móżdżki mają malutkie i niepojemne, otwierają mordki ze zdumienia. Śmieją się kiedy czegoś nie rozumieją, a że rozumieją niewiele, śmieją się cały czas – jak upośledzone dzieci. I to dziwne, i tamto dziwne, o, i to też dziwne! Zwierzątko skupia się jak może, ale że tępe jest niemiłosiernie, nie rozumie tego co czyta i jedyne co może zrobić, to wyśmiać. Wszystko, co inne i zwierzątku nieznane, jest dziwne i śmieszne. No ale kiedy zwierzątko całe życie znało tylko swoją norkę, ten dziwny i ogromny świat może nieco przerażać. Cóż wymagać od biednego stworzonka, żeby umiało myśleć, skoro nie było mu to wcześniej do niczego potrzebne? No i teraz, kiedy próbuje, nie dziwota, że nie wychodzi. Chciałoby się zwierzątko udzielać w mądrych dyskusjach, ale jest na to za głupie. Chciałoby swoje zdanie wyklikać, ale nie ma swojego zdania, bo matula uczyła, żeby się nie wyróżniać i tylko mamrotać za wszystkimi.

I tak łażą po necie te niedojdy, odkrywają co rusz nowe rzeczy i śmieją się z nich durnowato, bo w swojej norce takich dziwów nie mają. I tylko swój ogónek znają, więc wszystko inne jest be.Fuj!

Znacie takie zwierzątka, co same o niczym pojęcia nie mają, a mundre i wykształcune udają? Co sądzicie o takich trollach, które zazdroszczą wszystkim wszystkiego i wyśmiewają to, czego nie rozumieją?

Komentarze czytelników

6 komentarzy do “Słów kilka o trollach”

  1. ~Perspektywa pisze:

    Przezabawnie to opisałaś :). Uśmiałam się :)
    Biedne te trolle.
    Pozdrawiam :)
    P.

  2. ~Anna Siemomysła pisze:

    Uderzyło mnie w tym tekście sformułowanie „śmieją się cały czas – jak upośledzone dzieci”. To chyba niezbyt trafne porównanie. Dzieci niepełnosprawne (jakkolwiek – intelektualnie, ruchowo, czy w sposób złożony) naprawdę nieczęsto się śmieją. Dużo częściej płaczą – z niemocy, niezrozumienia, bólu.
    Internet to naprawdę okno na świat, a dla niektórych niestety jedno z nielicznych dostępnych. Niestety, bo Internet sporo rzeczy wykrzywia.

    Pozdrowienia!

    • ken.g pisze:

      To okno na świat, przez które nie wszyscy powinni wyglądać – tak myślę, czytając niektóre wypowiedzi na forach.

      Nie znam wszystkich rodzajów upośledzeń, ale swego czasu, kiedy jeździłam do poprzedniej pracy, dość często widywałam grupki osób w tramwaju z zespołem Downa. Większość śmiała się bardzo hałaśliwie. Mnie to nie przeszkadzało, wiedziałam, że są chorzy, ale niektórzy marszczyli brewki ze zniecierpliwieniem.

      Pozdrawiam!

      • ~Anna Siemomysła pisze:

        :) Tak sobie pomyślałam, że miałaś kontakt z dziećmi z zespołem Downa. One faktycznie sprawiają wrażenie szczęśliwych… Zwłaszcza starsze.

Komentuj