Recenzje filmowe, artykuły na kontrowersyjne tematy, rozmyślania, kącik z poezją i parapet z kotem… Każdy znajdzie coś dla siebie.
sobota Grudzień 16th 2017
Wszystkie obrazki i fotografie (prócz zdjęć Prywatnego Kota) pochodzą z sieci. Jeśli nie jest zaznaczone inaczej, w recenzjach filmowych znajdują się plakaty z portalu Filmweb. SKRZYNIA SKARBÓW jest miejscem, w które znoszę notki z 3 tematycznych blogów na Onecie (na których już nie planuję nic publikować). Witam wszystkich, aczkolwiek pragnę zaznaczyć, że tutaj ja ustalam zasady. Ci, którzy trafili na mój blog z onetowej polecanki, są przypadkowymi gośćmi, którzy - jak w cudzym domu - mają obowiązek zachować kulturę. W przeciwnym razie dostosuję się do ich poziomu. Macie prawo się wypowiedzieć, inna sprawa, że anonimowy komentarz nie jest czymś, z czym muszę się liczyć. Wszelkie chamstwo będzie tępione, nieumiejętność czytania ze zrozumieniem = zgoda na bycie w najlepszym wypadku zignorowanym. Nie jestem cierpliwa ani łagodna, nie lubię głupich i bezczelnych ludzi - taka moja uroda i za to mnie kochają :)

Treści własne

Archiwa

„Cnota jest tam, gdzie jest wybór”

 

Irytuje mnie ludzka skłonność do szufladkowania, jeśli chodzi o podejście do seksu. Albo nazywa się kogoś zatwardziałą dziewicą i dewotką, której Kościół namącił w głowie, albo puszczalską niunią, która niczym nie różni się od suki w czasie cieczki. Jakby nie mogło istnieć nic pośrodku.

Jeśli chodzi o dziewictwo, to w tzw. dzisiejszych czasach bycie dziewicą lub prawiczkiem rzadko bywa czymś innym niż świadomie podjętą decyzją. Wszak cnotę stracić łatwiej niż portfel – ma ktoś wątpliwości? Nie trzeba być nawet specjalnie urodziwym, wystarczy pójść na pierwszą lepszą imprezę, na której alkohol zmienia punkt widzenia. Dlatego mówienie „dziewica to taka, której nikt nie chciał” budzi jedynie śmiech politowania. Chyba, że mówi to osoba, dla której nie istnieje magiczne słowo „nie” i jeśli tylko ktoś kiwnie na nią palcem, od razu do niego biegnie. Do takiej raczej racjonalne argumenty nie dotrą.

Kiedyś rozmawiałam z koleżanką i powiedziałam, że dla mnie seks bez miłości nie istnieje. Mogę być dziwką, ale dla tego jednego konkretnego mężczyzny. Mogę być niegrzeczna i zła, ale kiedy jestem z nim. Ogólnie rozmowa była dość długa, ale zapamiętałam jedno – spytała mnie: „I co, pewnie dopiero po ślubie?” Szkoda, że nie dodała jeszcze, że pod kołdrą i po ciemku. I tak sobie pomyślałam, że to ograniczone myślenie przejawia naprawdę wiele osób. Tylko skąd to się bierze?

Czy koniecznie trzeba łączyć moralność z religią? Czemu tak dużo ludzi uważa, że jeśli ktoś ma swoje zasady, to jest zatwardziałym katolikiem i nie wie co traci? I druga strona medalu. Znam sporo ludzi, którzy „korzystają z życia”, uważając, że nie krzywdzą tym nikogo i jeśli tylko obie strony mają na to ochotę, to czemu nie. Oczywiście, że nie krzywdzą nikogo, wręcz przeciwnie – ich życie, ich wybory, moja opinia. Nie zabraniam nikomu takiego „hedonizmu”, zwyczajnie nie szanuję takich osób. Uważam, że szacunek nikomu nie przysługuje odgórnie, trzeba sobie na niego zapracować. A skoro one same tak wybierają… To ja myślę to co myślę.

I takie właśnie osoby uważają, że jeśli ktoś się szanuje, to jest ograniczony – najszybszy wniosek? Przez religię. Pomińmy fakt, że one same siebie oczywiście też szanują, to już inna bajka, nie chce mi się w to wnikać. Tak samo nie chce mi się  im tłumaczyć, że nie uważam się za katoliczkę. Nie ogranicza mnie religia, po prostu jestem porządna sama z siebie. Mam swoje zasady, których nie wyciągnęłam z katechezy, nie spijam też z ust księdza proboszcza mądrości wygłaszanych na kazaniu. W kościele nie widzieli mnie całe wieki. Wcale nie uważam, że mam do wyboru jedynie dwie ścieżki. Albo będę cnotliwa i pokorna jak przystało na rasową katoliczkę, kiedy ujrzę gołego mężczyznę (męża), otworzę ze zdumienia oczy: „Oo, to tak TO wygląda!” A potem będę leżeć jak kłoda, bo, oczywiście, jak taka cnotka może wiedzieć co robić, jak się do czegokolwiek zabrać i zadowolić małżonka. Będę jedynie z nerwów przebierać paciorki różańca. Albo druga opcja: nie będę mieć żadnych zasad, bo po co się ograniczać, życie mamy tylko jedno, on piękny, ja piękna, on chce, ja chcę, więc chodźmy na całość! I tak entą ilość razy. Zasady są po to, żeby je łamać, chemia rządzi, nadejdzie „ta” chwila i nie ma co z nią walczyć. I takie tam bzdety, którymi tłumaczą się „hedoniści”.

A ja się, drodzy państwo, ustawię pośrodku. Będąc singlem miałam kilkakrotnie możliwość pójścia na całość, albo przynajmniej na wiele. Jakoś przeszło mi przez usta „nie”, mimo że straciłam w ten sposób paru kolegów i wyszłam na zadufaną w sobie księżniczkę. Zrezygnowałam z kilku rzeczy, odmówiłam i poszłam dalej – czy coś straciłam? Nie sądzę. Zwyczajnie nie chciałam. Nigdy nie myślałam, żeby brać co popadnie, zgadzać się tylko dlatego, że pytają. Może przyzwyczaiłam się do tego, że zawsze mam możliwość wyboru, nie wiem. Ale wiem jedno: można powiedzieć „nie”. I nie ma to nic wspólnego z religijnością. Rzucanie „dewotkami” ośmiesza atakującego. Może według tych motylków, dla których jest cała łąka, wiele tracę, bo narzucam sobie ograniczenia. Ale przynajmniej z uśmiechem patrzę w lustro, nie mam się czego wstydzić i nie mam sobie nic do zarzucenia. Ktoś kiedyś rzekł: „Cnota jest tam, gdzie jest wybór”. Słuszne słowa.

Komentarze czytelników

83 komentarzy do “„Cnota jest tam, gdzie jest wybór””

  1. ~Joanna pisze:

    Napisałaś, że irytuje Cię szufladkowanie, a sama to robisz. Bo jakie masz prawo tak oceniać katolików? Jestem katoliczką, jestem dziewicą i uważam, że seks jest dobry i jak będę mężatką, zamierzam z niego korzystać, bo po to jest, aby dawać przyjemność. Nie spijam niczego z ust księdza proboszcza, może to jest dla Ciebie dziwne, ale umiem samodzielnie myśleć. A że chcę czekać z tym do ślubu? Jest to dla mnie taki sam wybór, jak dla Ciebie czekanie na tego jedynego. Więc proszę Cię, szanuj wybory i sposób życia innych, skoro sama tego wymagaszod reszty.

    • ~zgadzam się z Joanną pisze:

      ja również jestem katoliczką, ale uwielbiam seks z moim mężem i nigdy nie robiliśmy tego pod kołdrą i całkiem po ciemku

    • ~hedonista32 pisze:

      Krótko acz treściwie, zgadzam sięz Joanną. Aż dziwnie że autorka jest tak zapatrzona w siebie iże nie dostrzegła sprzeczności w tych bzdurach co wypisała

    • ~popieram Joanne pisze:

      JA nie czekalam do slubu ale byl to moj świadomy wybór z którym alkohol nie mial nic wspólnego, dzisiaj jestem z moim mezem- moim pierwszym i jedynym mezczyną- 5 lat po ślubie i wcale nie robimy tego pod kołdrą a już na pewno nie po ciemku…

    • ~chris pisze:

      Myślę,ze autorka bloga ma takie samo prawo do oceny Katolików jak Ty osoba wierząca do ateistów.Warto czytac ze zrozumieniem.Teks jest wyrazem osobistych doświadczeń bez intencji ataku na kogokolwiek.Niestety Polacy górują w sterotypowym myśleniu pod wieloma względami..

  2. ~Alicja pisze:

    Też szuflatkujesz ;P Katoliczka dziewica nie równa się dewotka, która jest całkowicie bierna w tych sprawach!!! Wręcz przeciwnie! Nikt nie każe kobiecie leżeć jak kłoda!!! Wręcz przeciwnie… Myślę, że każdy, chociażby z lekcji anatomii na biologii wie jak wygląda penis, a Kościół nie ogranicza, nam katolikom, wiedzy ;P

    • ~s. Incognicja pisze:

      Kobieto… świadomość wiedzy budowy penisa to może akurat nie wystarczyć. Katolicyzm wiele zabrania np. oglądania pornografii, a uwierz mi z tego można się wiele o seksie nauczyć jednakowoż trzeba uważać by nie przedawkować i aby przyjąć tylko pozytywne wzorce

  3. ~prawiczek 31lat pisze:

    Przeczytałem z ciekawością chociaż tak do końca nie ze wszystkim się zgadzam. Uważam że sama religia nie wystarczy za kaganiec moralności (wielu księzy też ma kochanki), nie uważam też że ”porządny” katolik to coś gorszego niz ”porządny” ateista.

  4. ~john pisze:

    Hahaha,przyklad z zycia wziety.Katolka 100%.Sex tylko po slubie.Chlop sie zgodzil.Czekał ,ozenili sie ,a po slubie ona zaczela sie pruc na lewo i prawo z kim sie dalo.Rada,,nie kupowac kota w worku,i nie sprzedawac duszy babie.

  5. ~Monika pisze:

    I ja to potwierdzam: szufladkujesz plus jeszcze wbijasz się w dumę. Ty nie piszesz o tym co jest po środku. Piszesz o sobie jako o kobiecie porządnej, piszesz, ze się szanujesz, bo masz swoje zasady, że z seksem poczekasz do ślubu. Reszta ludzi, którzy seks uprawiają przed ślubem, to są „hedoniści”. Czy nie jest to szufladkowanie, sama stworzyłaś tylko dwie kategorie ludzi: z zasadami i bez. I ja pytam droga Autorko: naprawdę nie ma nic po środku? I co jeszcze najlepsze, sama domagasz się od ludzi poszanowania i zrozumienia swoich poglądów, a o owych hedonistach piszesz, ze nie masz zamiaru i ich szanować za ich styl życia, i w ogóle to co mówią to są bzdety. Coś tu jest wyraźnie nie w porządku. Skoro twierdzisz, ze masz prawo nie szanować innych ludzi za to, co robią, określać ich hedonistami, to i im pozwól nazwać się cnotką niewydymką, której cztery litery niedługo pękną z dumy, bo jest dziewicą. Pozwól im, mają takie same prawa jak Ty.

    • ~hedonista32 pisze:

      100% racji, ale wątpliwe czy „porządna” autorak przyzna że swoim szufladkowaniem i wyniosłością krzywdzi ludzi.

  6. ~tomek pisze:

    Wiesz co, bardzo mi sie podoba Twój sposób myślenia i cieszę się, że istnieją jeszcze kobiety z zasadami. Podstawa jest taka że jak suka nie da to pies nie weźmie. I jak zamek już był wielokrotnie otwierany i to różnymi kluczami to niech dalej służy różnym kluczom. Przyjemność jest wtedy kiedy jest przeżywana przez tych jedynych dla siebie i wtedy można robić takie rzeczy, które się nawet największym dziwką nie śniły …

    • ~ja pisze:

      tak, tak, ty jestes bog seksu, w swoich wyobrazeniach. Usmialam sie

    • ~Monika pisze:

      Jak ja lubię ten tekst z zamkami i kluczami. To chyba mój ulubiony, dlatego, ze kładzie się nacisk na nadmierną eksploatację zamka, podczas gdy klucz jest wiecznie nienaruszony. Rozumiem, że według Waszych zasad, wdowę lub też „rozwodniczkę”, czeka dożywotni celibat? To byłoby logiczne. Zamek został już otwarty, nie może służyć innym kluczom. O dalszej użyteczności kluczy się nie wypowiadam, bo w tym temacie z reguły rządzi obłuda i hipokryzja.

      • ~Pinkie Pie pisze:

        zgadzam sie z Toba Ci ktorzy uzywaja takiego glupiego powiedzenia powinni wiedziec ze klucz pasuje tylko do jednego zamka. zato do zamka mozna dorobic wiele kluczy

  7. ~paweł pisze:

    Mówisz,ze oczekujesz zrozumienia, a sama naskakujesz na osoby mające inne zdanie: Nie zabraniam nikomu takiego „hedonizmu”, zwyczajnie nie szanuję takich osób. Chcesz aby szanowano Ciebie, jednocześnie nie szanując innych.

  8. ~Ann pisze:

    A potem jest tak,że chociaż ludzie się dogadują,to maja kompletne inne temperamenty w łóżku i wychodzi wielkie g. Bo o ile można się czegoś nauczyć,o tyle temperamentu się nie podrobi.
    Jeśli ludzie się poznają,to dlaczego w łóżku nie mogą?
    I jest cała masa tych „cnotliwych”,które uprawiają sex oralny i analny,to jest dwulicowe!

  9. ~lucynda pisze:

    a wogóle jak się ożenisz to bedzie super zawsze i wszedzie i seks tylko z jednym jedynym partnerem tak fo końca życia
    a wogóle jak się nie ożenisz to żadnego seksu nigdy i z nikim

  10. ~Panterka pisze:

    Popieram Twoje poglądy, droga autorko. Ja także nie wyobrażam sobie pójścia do łóżka z mężczyzną, którego nie kocham, który nie jest dla mnie kimś wyjątkowym. Na swoje szczęście trafiłam już na takowego i wiem, jak cudowny potrafi być seks i pieszczoty z partnerem, którego darzymy miłością.
    Nie mam wprawdzie porównania, ale nie sądzę, by współżycie bez uczuć było tak wspaniałym przeżyciem jak to mające miejsce z miłości.
    Z drugiej strony nie mam nic do osób, które mają wielu partnerów – jeśli nie robią tym nikomu krzywdy i taka forma rozrywki sprawia im radość, niechaj ją uprawiają, nic mi do tego. Szanuję tych ludzi, dopóki oni szanują mnie i innych.
    Niech każdy żyje tak, jak chce, nie mnie oceniać ludzi.
    Mnie oceniać moje zachowanie, moje poglądy i cudownie, jeśli mam sposobność trafić na osobę, która wyznaje podobne i zgadza się ze mną w wielu aspektach – także tych dotyczących seksu.

    A, jestem wierząca, ale nie uznaję seksu dopiero po ślubie. Po prostu sobie tego nie wyobrażam ;)

    Pozdrawiam serdecznie.

  11. ~zlotko pisze:

    Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś i się dobrze zastanów nad tym szufladkowaniem, bo mam wrażenie, że nie bardzo wiesz co piszesz a Twoje podejście do tematu jest raczej dziecinne. Wytłumacz mi jeszcze raz, że niby za co nie szanujesz innych, dlatego że korzystają z życia? A kto Tobie broni? Jak sobie takie zasady ustaliłaś to proszę bardzo ale zdejmij klapki z oczu bo z takimi poglądami i takim myśleniem o innych to daleko w życiu nie zajdziesz. Mylisz pojęcia i jeszcze z tego powodu rozpiera Cie duma. Boziu – widzisz i nie grzmisz! Dorośnij i zacznij myśleć zanim coś powiesz lub napiszesz!

  12. ~Piotr pisze:

    Biję straszna zarozumiałość od tego co napisałaś ale nie da się ukryć że w pewnych kwestiach masz rację .

  13. ~Jenny pisze:

    A ja autorkę rozumiem.
    Sama mam 21 lat i z moim chłopakiem jesteśmy już dłuższy czas jedynie na etapie pieszot oralnych… To jego decyzja. Ja go kocham i bylam gotowa z nim iść do łóżka, nawet chciałam! Ale przecież nie można nikogo zmuszać, to musi byc decyzja obu stron, więc czekam sobie, az on też będzie chciał.
    Kazdy inny facet/dziewczyna jak słyszy że w tym wieku jeszcze nie spałam z chlopakiem najpierw wytrzeszcza oczy i woła „ale jaaaak tooo?!”, albo pada idiotyczne pytanie „dlaczego?” i zaczyna sobie wyobrażać, że chyba coś ze mną nie tak, że jestem potulną i grzeczną dziewczynką, zagorzałą katoliczka najlepiej (chociaz w kościele ostatnio byłam na jakimś ślubie, a wcześniej już nie pamiętam nawet kiedy), że „nie wiem co trace”, no po prostu cyrk ;). Gdybym chciała zejść się z kimś innym niż mój obecny chłopak to byłoby bardzo trudne… Bo ludziom się wydaje ze prawiczek/dziewica powyżej 18 lat to ludzie z szufladki „jestem tragedią i nikt mnie nie chce” lub „jestem kaczką-dziwaczką” lub „izoluje się społecznie” lub „jestem dewotką”.
    A ja jestem totalnie normalna i po prostu chce to zrobić z kimś, do kogo coś czuję, komu ufam, z kim spędzę resztę życia, dlatego tyle to trwa. Gdybym chciała tak jak 90% dziewczyn zrobić to z kimkolwiek to już dawno poszłabym na disco i złapała jakiegoś przypadkowego gościa. Ale ja szanuję moją osobę i nie chcę oddawać się byle komu. Szkoda, że to takie trudne do zrozumienia przez większość społeczeństwa…

    • ~Krysia pisze:

      O tempora o mores! Gdy ludzie uprawiający seks oralny mają się za dziewicę/ prawiczka! Też nie uprawiałam seksu dopochwowego, ale te „pieszczoty oralne” powodują, że jednak smak seksu poznajesz…

      • ~Jenny pisze:

        Poznajesz, no i co?
        Mam dzięki temu problem z określeniem siebie, bo dziewicą się nie czuję tak do końca, bo w koncu sporo już za mną jak chodzi o doświadczenia seksualne. No a jednocześnie nadal mam kawałek błony więc z punktu czysto fizjologicznego jestem dziewicą.
        Więc jak to określić?
        Mi wcale nie zależy na ‚lansowaniu’ się dziewictwem, ale nie mam pojecia jak mam określać mój obecny stan, po prostu ;p

    • ~ms pisze:

      A po co w ogóle wtajemniczasz innych w tak intymne sprawy? Przeszkadza Ci ocenianie przez pryzmat dziewictwa, a jednocześnie zwierzasz się jakimś tam „ludziom” ze stanu swojego życia seksualnego? Nigdy w życiu nikt obcy nie pytał mnie o moje dziewictwo, nigdy nikt mnie nie rozliczał z tego, czy straciłam je za wcześnie, czy za późno. Najpierw tłumaczysz się ze swoich wyborów przed „ludźmi”, a potem masz pretensje, że Cię szufladkują. No bezsens. Nie tłumacz się przed „ludźmi” ze swojego dziewictwa, to nikt nie wytrzeszczał oczu.

  14. ~ihaa! pisze:

    Dżentelmeni o faktach nie rozmawiają. To po pierwsze. Po drugie… Twój temat brzmi jak usprawiedliwienie z uzasadnieniem. Z tym, że uzasadnienie ma zadarty nosek.
    Ogólnie uważam, że poruszyłaś mało istotny temat. Mnie osobiście mało interesuje czy ktoś uprawia seks często i z kim chce, bo lubi czy traktuje go jak walutę. Twoja postawa jest jak z czasów kryzysu. Postawiłaś tego szampana za szybką i czekasz na okazję do świętowania. Jest tylko problem… Szampan ma termin przydatności.

  15. ~hedonista32 pisze:

    Wychodzi na to że, choć innym zarzuca Pani iż są osobami ograniczonymi to sama pani taką osobą jest.
    1) Mam 30 parę lat, dzwewicctwo straciłem dawno dawno temu, spałem od tamtej pory z kilkoma kobietami, a mogłem z kilkunastoma, niemniej jednak z całą stanowczością dementuję Pani pogląd jakoby dziwictwo było stracić łatwiej niż portfel. BZDURA! Owszem bardzo atrakcyjne kobiety i przytojni mężczyźni mają zdecydowanie więcej sposobności do utraty dziwictwa, co jednak nie oznacza że wszystkie „okazje” im odpowiadają. Osobiście straciłem dziwictow po 20 roku zycie CHOCIAŻ CHCIAŁBYM WCZEŚNIEJ. Zapewniam Panią że jest mnóstwo ludzi w wieku zbliżonym do 20 które nie są dziewicami z z wyboru – po prostu NIE MIAŁY OKAZJI aby się z kimś przespać, albo okazje były niedostatecznie atrakcyjne.
    Oczywiście pisząc o chętnych mam na myśli ludzi normalnych, z przeciętnym popędem sexualnym a nie zdrsperowanych.
    Pomijając zatem osoby z zerowym popędem sexualnym cnota to NIEKONIECZNIE KWESTIA WYBORU!!!!!!
    2) Twierdzi Pani że się Pani „sznuje”, że ma Pni „zasady”, uważa się Pani za „porządną”. Czyli ktoś kto nie postępuje jak Pani – ktoś kto lubi sex i wie co do czego ma to jest nieporządny! To jesst właśnie przykład ograniczonego podejścia do innych. Twierdzi Pani że nie przeszkadza to Pani co inni robią, łaskawie przyznając że oni nikogo nie krzywdzą, ale jednocześnie uważa ich za niegodnych szacunku, za istoty „niemoralne”. I ma Pani czelność dziwić się że ludzie traktują Panią jak dewotkę? Nazywa Pani ludzi ograniczonymi bo nie widzą sensu ani potzeby w zbędnym celibacie? Jak nie ma Pani potrzeb sexualnych to Pani sprawa, Pani problem – PANI STRATA (nawet jeśli Pani tak tego nie odczuwa). Przejawem ograniczonego myślenia jest jednak mylenie braku popędu z wyborem, ewentualnie nazywanie niemoralnymi, nieszanującymi się, tych którzy sex lubią i się nim wzajemie obdarowują z innymi chętnymi do tego osobami!

    Pisała Pani że jesto „coś pomiędzy”. No właśnei coś pomiędzy – czym a czym?
    Pomiędzy asexualnymi dewotami a dziwkami? Jest mnóstwo miejsca pomiędzy, a to oznacza że jak ktoś nie trzyma dziwictwa jak skarbu dla pierwszej nadzwyczajnej osoby to nie musi byćprzez to nieszanjącym się rozwiązłym zboczeńcem, a można odnieść wrażenie że właśnie tak Pani takie osoby postrzega. Dziwne to jak na kogoś kto uważa się za nieograniczoną porządną osobę ;-(

  16. ~Ambrose pisze:

    Dwie kwestie do rozważenia:

    1) Dlaczego seks oralny czy analny to nie to samo co seks w znaczeniu „zrobienie tego”, a wyrażając się bardziej fachowo, dlaczego seks przez wielu utożsamiany jest jedynie z penetracją i zerwaniem błony dziewiczej? Cóż to za obłudna moralność? W końcu albo seks jest zły albo dobry. Natomiast, czy jest to seks w z penetracją, czy też analny, oralny, to już chyba nie ma znaczenia. Wydaje mi się, że jeśli pojmujemy seks w kategoriach grzechu, to wszystkie jego wymienione rodzaje powinny się zaliczać jako przewinienia. Miejmy odwagę brać odpowiedzialność za nasze czyny i nie wstydźmy się aż tak naszej biologii. Jeśli nie potrafimy utrzymać na wodzy naszych popędów to nazywajmy rzeczy po imieniu, a nie udawajmy świętoszków, którzy nie grzeszą, bo przecież błona dziewicza jest nienaruszona, stan idealny.

    2) Klucz i zamek, pies i suka – piękne, poetyckie można by rzec porównania, idealnie ukazujące podejście do tematu oraz stosunek do kobiet. Facet może oczywiście korzystać ile wlezie, bo w końcu klucz pasujący do każdego zamka to klucz uniwersalny, czyli rzecz rewelacyjna. Świetna logika myślenia. Potem się dziwić, skąd oburzenie ze strony feministek.

    3) Jestem ogromnie ciekaw jak wyglądałaby nasza moralność, kwestie „nieczystości”, „splugawienia”, etc., gdyby nasze narządy płciowe nie krzyżowały się z narządami wydalniczymi, słowem, gdyby nie istniał układ moczowo-płciowy. Interesujące jest, czy seks również byłby wówczas postrzegany jako temat tabu, coś „brudnego”, złego, koniecznego jedynie, by podtrzymać gatunek. Wydaje mi się, że dywagacje tego typu całkiem ciekawie poprowadził Lem Stanisław w książce „Wizja lokalna”. Polecam!

    • ~Jenny pisze:

      1) Dlaczego seks oralny czy analny to nie to samo co seks w znaczeniu „zrobienie tego”, a wyrażając się bardziej fachowo, dlaczego seks przez wielu utożsamiany jest jedynie z penetracją i zerwaniem błony dziewiczej?

      Nie wiem. Poważnie nie wiem. Bo ja siebie już nie uważam za dziewice. Klasycznego sexu nie było, ale był oralny, różne pieszczoty, wiec przerobiliśmy za dużo abym się uważała za jakieś niewiniątko. Wiec dziewicą jestem jedynie w sensie fizjologicznym, mam błonę. Mój chłopak podchodzi do tego tak jak ja.
      Natomiast gdyby się tak stało teraz, że byśmy sie rozstali, po czasie miałabym nowego partnera no to … nie wiem… Chyba przed właściwym „pierwszym razem”, albo i wcześniej padłyby te magiczne słowa „jestem dziewicą” bo każdy facet odczytuje to jako jasny komunikat- ma błonę dziewiczą. Jednak każda kobieta (wroooć) większość kobiet ma jakieś obawy zwiazane z zerwaniem błony, swoim pierwszym razem, chce żeby facet był delikatniejszy itd.. noo.. Po prostu wolałabym żeby wiedział z czym ma do czynienia, w razie gdyby co. A nie się za mnie zabierał jak za wyrobiony materiał. Brzmi głupio może, ale takie fakty.
      Uważam że moja sytuacja jest niewygodna, bo nie wiem jak mam się określać. Wolałabym już stracić dziewictwo całkiem, że tak to ujmę, ale mój chłopak zdaje się być niegotowy.

      2) Uważam że zarówno kobieta jak i mężczyzna powinni szanować siebie i swoje ciało. Oczywiście jeżeli komuś odpowiada posiadanie 10 partnerów w ciągu tygodnia to mi nić do tego. Mam swoje własne zasady ktorymi się kieruje- chcę to zrobić z osobą z którą wiążę swoją przyszłość i którą kocham. W zasady albo ich brak u innych nie wnikam, nie moja brocha ;)
      Za szczyt hipokryzji natomiast uważam podejscie:
      ja, facet, moge używać życia do woli, bo jestem kluczem
      ty, kobieta, siedz cicho, zamknij się w wiezy, czekaj na ksiecia, wróć! na jedyny klucz który może cię otworzyć.
      Jeżeli ktoś nie dba o czystość, to dlaczego ja czysta mam się z nim wiązać? Mam czysta pakować się w syf?
      Jeżeli ktoś wymaga dziewictwa od partnerki/partnera, to niech zadba też o swoją czystość!

      3) Nie mam najmniejszego pojęcia, czy to by coś zmieniło ;)

  17. ~Ambrose pisze:

    Oczywiście 3 kwestie. Mój błąd :) Troszkę się rozpędziłem w trakcie pisania.

  18. ~Magdalena pisze:

    Jest dziewicą, bo nikt jej nie chciał! Może to nie do końca prawda? Jest bowiem inne powiedzenie; każda potwora znajdzie swojego amatora! Dziewictwo to może być wybór, ale kiedy kobieta dobiega pięćdziesiątki i jest dziewicą i aż pali się do tego, by być wreszcie tkniętą i jak w powiedzeniu: cnota rzuciła jej się na mózg, a nikt jej nie chce, bo się zaniedbała i waży około 150 kg, to jednak znaczy, że kiedyś z nią było coś nie tak. Mam koleżankę, nigdy urodą nie grzeszyła, ale widziało się uwieszone u boku chłopaków na prawdę straszydła. Ona jednak zachowała swoją cnotę, bo miała przez ojca wpojone, że jak się chodzi do szkoły to się trzeba najpierw uczyć. A jak jakiś chłopak się nią zainteresował, to się go po prostu bała. A póżniej…zachorowała na schizofrenię i się roztyła do monstrualnych rozmiarów. Czy zatem cnota zawsze jest wyborem?

  19. ~ann pisze:

    zastanawia mnie co z ludźmi, którzy uprawiają seks ze swoimi partnerami stałymi przed ślubem? Rozumiem, że też zaliczasz ich do hedonistów, bo nie wiadomo w końcu czy kochać się dalej będą czy nie rozejdą przed ślubem? Wybacz, ale Twój tok myślenia jest bardzo ograniczony i to jest przykre, bo tak jak dziewictwo jest wyborem kobiety tak od Ciebie bije taki jad, jakbyś naprawdę była stereotypową babą, której nikt nie chciał. Każdy ma prawo do tego co chce robić. Jeśli kocham się ze swoim chłopakiem to co w tym złego skoro myślimy o wspólnej przyszłości? Od razu jesteśmy hedonistami?

  20. ~Grzegorz pisze:

    Mam niesamowity szacunek do mojej kobiety,którą poznałem
    po 30 ce i nie miała faceta.

  21. ~Sławek pisze:

    Droga Autorko. Dziękuję za ten wpis. Niestety prawdą jest, że my którzy nie sprzedajemy walorów na lewo i prawo za „błysk w oku” nie mamy łatwo. Dowodem niech będzie zjazd internetowych zdzir, którym niewątpliwie „pobłogosławił” Ciebie Onet wykopem na główną stronę. Polecam inną platformę. Wiele zdrowia i szczęścia życzę!

    • ~hedonista32 pisze:

      Najlepiej na Radio Maryja. Jeżeli jesteście do tego stopnia ograniczeni że nie pojmujecie że ludzie uprawiają sex bo lubią i nie ma to nic wspólnego z brakiem moralności. Jeśli wasza „morlaność” nakazuje nazywać „zdzirami” osoby które nie są wuniosłe, za to potrafią dzielić się uczuciemi i obdarowywać cielesmymi przyjemnościami to przyjamniej nie sączcie swojego jadu i schowajcie się ze swoją hipokryzją.

  22. ~ja pisze:

    może jeszcze napiszesz że chodzisz do kościoła dziwko? żałosne… za chwilę wszyscy wrócimy na drzewa, w obecnych czasach już nie ma żadnych zasad

  23. ~Kitka pisze:

    Kochana, nie mam 100 lat, nie mam nawet 40, lekko wychylam głowę ponad 30tkę. Nie chcę ustawiać się w pozycji kogoś nie wiadomo jak doświadczonego życiowo. Chciałabym jednak podzielić się z Tobą pewną mądrością, która przyszła do mnie już jakiś czas temu. Każda miłość jest największa, dopóki nie przyjdzie kolejna… ;] Ten jedyny, jest jedynym, dopóki nie spotkasz kolejnego „jedynego” . Mam nadzieję, że uda Ci się za pierwszym razem spotkać tego ostatniego „jedynego” Rozważ jednak, czy warto aż tak bardzo zatwardziale wyczekiwać. Seks jest naprawdę dla ludzi. Zgadzam się, że z zaangażowaniem smakuje lepiej, jak truskawki ze śmietaną ;] ale bez śmietany też są smaczne ;];] Pozdrawiam

  24. ~Wiki pisze:

    Seks jest intymną sprawą i to czy dwoje ludzi go uprawia przed ślubem czy też nie to jest wyłącznie ich sprawa i nie należy tego oceniać. Ty czekasz do ślubu z pierwszym razem, ja też czekam. Jestem katoliczkom i się tego nie wstydzę, a Ty obrażasz katolików i robisz z nich dziwolągów. Przepraszam, ale wydawało mi sie, że w Polsce większość społeczeństwa to właśnie katolicy, a jakoś nie wydaje mi się żeby im coś brakowało. Nabierz większego dystansu do siebie Pani Autor bo nikt nie jest idealny. Pozdrawiam

  25. ~karoleks pisze:

    Może trochę przesadziłaś z nazywaniem katolików dewotami (katolicyzm to również wybór), natomiast co do reszty, absolutnie się zgadzam. Dziś nawet największy pasztet może bardzo szybko i w każdym momencie swojego życia stracić dziewictwo. Pytanie, po co? Jeśli tylko mamy szacunek do siebie (a mamy go coraz rzadziej), poczekamy, pożyjemy, aż w końcu poznamy kogoś, dzięki komu będziemy wiedzieć, że warto było.
    Z pozdrowieniami dla tych, które tu hejtują bo wiedzą, że dla nich już za późno :)

    • ~hedonista32 pisze:

      Nieprawda! Nie wiem na jakiej podstawie podstawie twierdzisz że największy pasztet, w dodatku niezależnie od wieku bez problemu (jeśli chce) może stracić dziewictwo????
      Sam jestem przykłdaem faceta któremu „nic nie brakuje”, a jednak dziewictwo straciłem mocno po 20-tce. Nie był to mój wybór. Nie byłem przesadnie napalony, ale miałem ochotęna sex i chciałem możliwie szybkomiećza sobą „ten pierwszy raz”. Nie działałęm podpresjąale poprostu apriori wiedziałem że sex to coś fajnego, a ponieważ nie uznaję bzdur że jest w tym cośniemoralnego nie widziałęm potrzeby żebczekać. Reasumując CHCIAŁEM ale nie miałem z kimj. Jestem nieco nieśmiały, wcześniej nie miałm okazji, nie udało mi się poznać chętnej i spełniającej moje oczekiwania dziewczyny (pasztety w grę nie wchodziły). Z doświadczeń moich własnych, moich znajomych również wynika że nie jest tak jak się niektórym (zwłaszcza tym „anty”) wydaje iż ludzie kopulują na prawo i lewo z dzisiątkami partnerów.

      Pytanie po co? Oczywiście dla przyjemności, zwłaszcza że NIC W TYM ZŁEGO, a odmawianie sobie i innym przyjemności nie ma nic wspólnego z „szacunkiem”

  26. ~ila pisze:

    Też czekałam, też miałam okazje, ale coś w środku mówiło mi-poczekaj, i strasznie się z tego cieszę, że siebie posłuchałam. Nie mam czego żałować, choć nastąpiło to jak na dzisiejsze czasy baaaardzo późno (27 lat). Ciągle jesteśmy razem a ja wiem, że dobrze zrobiłam. Pozdrawiam!

  27. ~FACET pisze:

    JA TEŻ SZANUJĘ LUDZI Z ZASADAMI TZN. TAKICH KTÓRZY POTRAFIĄ POWSTRZYMAĆ SIĘ OD SEKSU NIE DLATEGO,ŻE NIE MAJĄ TAKIEJ MOŻLIWOŚCI CZY CHĘCI, ALE WYNIKA TO Z ICH PRZEKONAŃ, SILNEJ WOLI, UMIEJĘTNOŚCI OPIERANIA SIĘ SŁABOŚCIOM LUB DOSTRZEGANIA W ŻYCIU WIĘKSZYCH WARTOŚCI,CZY PASJI NIŻ SEKS. TAKA POSTAWA NIE MUSI MIEĆ PODŁOŻA RELIGIJNEGO. ZASŁUGUJE NA SZACUNEK, BO WYMAGA PEWNEGO POŚWIĘCENIA I ODBIEGA OD BEZTROSKIEGO PODDAWANIA SIĘ INSTYNKTOM. LUDZIE CZĘSTO TŁUMACZĄ SWOJE ZACHOWANIA NATURALNYMI PRAWAMI BIOLOGII ZAMIAST BRAKIEM SAMOKONTROLI.

    • ~hedonista32 pisze:

      Po pierwesze NIE DRZYJ RYJA, nad shiftem możesz wyłączyć CapsLocka
      A co do szanowania ludzi z zasadami to warto byłoby się zastnowić nad tym jakie to są zasady. Ja też szanuję ludzi którzy co do zasady są uczciwi, punktualni, w terminie zwracają długi itp.
      Nie widzę natomiast powodów aby gloryfikować kogoś kto uważa się za lepszego bo odmawia sobie przyjemności.
      Czy dobry jest ten kto nie je loda bo przytyje, nie kupi dzieciom cukierków żeby hartowały siłę woli. Nie pójdzie do kina i nie obejrzy komedii bo tam się ludzie śmieją?

      Czy samokontrola ma służyć powściąganiu naturalnych pragnień?
      Moim zdaniem powinna służyć blokowaniu ZŁYCH pragnień, a puki co żaden z tu obecnych piewców dziewictwa nie podał żadnego argumentu za tymże ludzie uprawiający sex (także przed ślubem, także ci co nie chcą odwlekać pierwszego razu) to źli ludzie.

  28. ~Smuga pisze:

    Witam i pozdrawiam. Dobrze jest mieć jakieś zasady, choć dla obecnego pokolenia 18-30 latków to zbędny bagaż. Oczywiście nie generalizuję, ale w przytłaczającej ilości przypadków, co jest bardzo zatrważające, nie ma żadnych granic moralnych. Słowa: miłość, wierność, przyzwoitość, znaczą coraz mniej, jeśli w ogóle straciły znaczenie. Nikt nie wstydzi się tego, że kradnie w pracy, oszukuje, że zalicza kolejnych partnerów, upija się do nieprzytomności co weekend lub nawet codziennie… Może dlatego, że pozostali robią dokładnie to samo i też nie widzą w tym niczego złego. Na moje spojrzenie na świat bardzo duży wpływ miał dziadek – były oficer jeszcze „przedwojenny”. Nie był ostry w wychowywaniu swoich dzieci i wnuków, ale zawsze powtarzał jak mantrę: „Jak cię widzą, tak cię piszą”. Że co, że za bardzo przejmuję się co o mnie ludzie powiedzą? Otóż nie, nie interesuje mnie zdanie innych, ale chcę umierając powiedzieć, że byłem porządnym człowiekiem.
    Ze co – że w ten sposób marnuję szanse, nie używam życia? Powiedzmy tak: w kosmos nie polecę, królem nie zostanę, a z tym, że nie miałem w życiu kaca, albo nie przeleciałem kilku tysięcy nieszanujących się panienek lub mężatek jestem w stanie się pogodzić. Jakoś nie zależy mi na takich „trofeach”.
    Gratuluję Ken.g, mam nadzieję, że wybierzesz porządnego człowieka na towarzysza życia. Pozdrawiam

    • ~smuga2011 pisze:

      gdybyś przeleciał te kilka tysięcy – nie znaczyłoby, że osiągnąłeś jakiś wyższy poziom, raczej, że poszedłeś na ilość, nie jakość ….innymi słowy podzielam Twój pogląd

    • ~hedonista32 pisze:

      Jeżeli naprawdę nie przejmujesz siętym co ludzie o Tobie powiedzą i zależy Ci na tym aby być porządnym człowiekiem to nie powinieneś przywoływać głyupiego powiedzenia „jak cię widzą tak cię piszą”. Przede wszystki to jak cię widzą niekoniecznie ma cokolwiek wspólnego z tym kim jesteś. Bardzo pryzzwoita osoba może być źle postrzegana, mieć zlą reputację choć na nią nie zasługuje. Bycie przyzwoitmy człowiekiem nie polega tym że nie ciupciasz i nie pijesz (swoją drogą ciekwawe wrzucanie wszystkiego do jednego wora).
      Przyzwoity człowiek szanuje swojego sąsiada, portiera, motorniczego z tramwaju, paniąze sklepu i nie ocenia ich przez pryzmat tego czy czy trzymają/trzymali dziewictwo dal tego/tej jedynego/jedynej. BZDURA!
      Po czynach ich poznacie, dla mnie przyzwoity człowiek to ktoś kto jest życzliwy dla innych, dzieli się tym co ma, nawet jeśli jest niedoskonały. Nawet alkohoiliok może być przyzwoitym człowiekiem. To że sieco tydzieńopija jest problemem ale nie przekreśla takiego człowieka. Mam więcej szacunku dla życzliwego ludziom alkoholika niż dla „świętoszkowatych” przyzwoitek potępiających innych za ich PRYWATNE sprawy do jakich należy życie INTYMNE.

  29. ~Pinkie Pie pisze:

    A ja uważam że najważniejsza jest wierność partnerowi a to ile osób było przed nim nie musi mieć znaczenia. Miłość z ukochaną osobą zawsze będzie cudowna bez względu na to czy ma się ten kawałek błonki czy też nie.Nie należy moim zdaniem obdarzać brakiem szacunku dziewcząt które miały wielu partnerów. Za to czcić należy te które gdy już trafiły na swojego wybranka (mając cnotę czy też nie) postanawiają być mu wierne do końca i tylko to se liczy. Nie bądźmy śmieszni twierdząc ze duża grupa komórek ludzkiego organizmu tworząca błonę dziewiczą jest wyznacznikiem naszej moralności.

  30. ~Prawiczek 21 pisze:

    Cieszę się że są na świecie jeszcze takie kobiety. To tylko świadczy że jeszcze prawdziwe wartości nie zaginęły.
    Jeżeli kobieta jest coś warta, to nie musi się wyzywająco ubierać i malować, ani uprawiać seksu by ją dostrzeżono. To zupełnie jak diament. Ja to widzę tak, jeżeli cnota jest wymuszona to nie cnota tylko brak wyboru, lecz jeśli została dokonana ze świadomością to jest to coś pięknego. Z drugiej strony, jak tu spojrzeć na kobietę która wędrowała z rąk do rąk? Albo że była tak naiwna i przed upewnieniem się czy to właśnie ten oddała mu się na słowa „w imię miłości” co jest według mnie naiwnością bo gdyby kochał w życiu by nie poprosił. Bądź to lubi a wtedy można mieć wahania co do wierności

  31. ~zygzak pisze:

    Preparat dla mężczyzn NoEND jest zupełnie nowym, całkowicie bezpiecznym, naturalnym i co najważniejsze REWELACYJNIE DZIAŁAJACYM suplementem diety na potencję. http://www.noend.pl

  32. ~Syla pisze:

    Autorko.. dla mnie też Twoje słowa trącą hipokryzją. Piszesz jedno, myślisz drugie i tak naprawdę najważniejsze dla Ciebie jest, żeby wyszło, że masz RACJĘ. A tej nikt do końca nie ma. Ja długo czekałam na tego jedynego, miałam 22 lata, kiedy poszłam do łóżka z, jak mi się wtedy wydawało, moim przyszłym mężem. Niemniej Bóg/los/przypadek, czy jak to nazwiesz, kpi sobie z naszych planów. Przeżyłam traumę, bo okazało się, że ten człowiek był moim katem. Potem przeżyłam załamanie, miałam 14 kochanków, w tym emocjonalnie byłam związana z 10, 4 to czyste przypadki. Nie jestem z siebie dumna, ale dzięki tym doświadczeniom zrozumiałam, że nie tędy droga, że warto uprawiać seks z kimś, kogo się kocha, bo ten seks wtedy inaczej smakuje, nieważne, czy to Twój pierwszy czy n-ty kochanek, ważne, czy go kochasz a on Ciebie i czy sobie ufacie. Nikogo nie zachęcam do takich doświadczeń, bo to ryje psyche, ale nawet osoby po takich doświadczeniach potrafią pokochać i dać komuś szczęście. Ty, ze swoim zimnym hipokrytycznym przekonaniem o swojej wyższości nie uszczęśliwisz drugiego człowieka, nikt nigdy nie będzie tym jedynym godnym Ciebie. Spuść z tonu, szanuj innych ludzi i wtedy ten jedyny się pojawi, inaczej mężczyźni będą Cię omijać szerokim łukiem.

  33. ~asiulasab pisze:

    Piszesz że nie łączysz zasad z religią a potem przyklejasz do religii masę rzeczy, jesteś dwulicowa?

  34. ~Kruk pisze:

    Ukłony za ten wpis. W internecie trudno jest przebić się z głosem rozsądku. Znacznie bardziej w cenie są ortodoksyjne i kontrowersyjne wypowiedzi, choć – jak widzę – Twój tekst także wzbudził burzliwą dyskusję. Tak czy inaczej brawa za sensowną wypowiedź. Całe szczęście świat nie jest czarno-biały i nie ma na nim tylko wyzwolonych seksoholików i tych, co chowają się pod pierzyną ze swoją drugą połową, wstydząc się niejako tego, co zachodzi między nimi. Z drugiej strony nie utożsamiałbym tych ludzi automatycznie z katolikami. Jak już mówiłem – świat nie jest czarno-biały. Katolicy też potrafią czerpać przyjemność z porządnego seksu :)

  35. ~Michał pisze:

    Podoba mi się Twoje podejście. Miałem kiedyś zupełnie inne, teraz myślę jednak, że postawa, którą prezentujesz, jest naprawdę wartościowa. Warto w tym wytrwać. Pozdrawiam gorąco

  36. ~Magdalena pisze:

    Wiele obecnych tu facetów, gdyby bzyknęło dwudziestodwulatkę to by przeżyło miłe rozczarowanie. Bo się okaże, że wiele ” imprezowych” dziewczyn, które w sposób frywolny mówią o seksie w wieku dwudziestu dwu lat jest jeszcze dziewicami. Pozwólmy młodym dziewczynom cieszyć się życiem, nie wtłaczajmy im życia w sztywne ramy konwenansu, i na prawdę nieważne czy to konwenans religijny czy inny. Życie jest krótkie i trzeba je przeżyć tak, by wiedzieć, że się żyje i na łożu śmierci jako staruszka nie płakać: ja nigdy nie ściskałam chłopaka za rękę i nie wiem, co to miłość!. Oczywiście we wszystkim zalecany jest rozsądek i dlatego się mówi, że seks jest dla ludzi dojrzałych. Ale…wy ludzie dojrzali czy nie macie czasami ochoty puścić wodze namiętności i zaszaleć nie licząc się z konsekwencjami jak małolaty, bo ja mam. I wierzcie seks jest wspaniały jak idzie się na żywioł i nie martwi się o to, że będzie dziecko i to…o zgrozo! nieślubne. Ja takich dylematów nie mam i mogę bez grzechu szaleć, bo mam męża. Ale kiedy nie miałam męża też oddawałam się dzikiej namiętności, z tym jednak, że wiedziałam, że to ten jedyny i…miałam do niego zaufanie. Cnota jest kwestią wyboru…ja wybrałam swojego faceta i miłość. Trzeba tak żyć, by z wysoko podniesioną głową spojrzeć na siebie w lustrze, a jednocześnie, by wiedzieć, że się żyje.

  37. ~Nautilia pisze:

    Jesteś zimną, pozbawioną serca i uczuć Królową Śniegu. Nikomu nie dasz szczęścia. Mężczyźni takich kobiet, jak ty, unikają. Któregoś dnia trafisz na drania w którym się zakochasz i on da ci tak popalić, że docenisz to, co straciłaś.

  38. ~Mateusz pisze:

    Smuci mnie, że tak traktujecie autorkę tego tekstu. Ona przedstawiła prawdę. Jak męskie i żeńskie puszczalskie ludki mają czelność domagać się szacunku, jak same sobie wybrały zeszmacanie się. To nie cechy wrodzone, ale właśnie wybory te złe lub te dobre powinny nyć poddane ocenie. Za dobro należy wynagradzać, a za zło karać. wiecie, że same patologie wynikają z puszczania się we wczesnym wieku. Kobieta, która rozpocnzie współżycie jako dziewczynka ma czterokrotnie większe szanse na zarażenie się chorobami wenerycznymi niż kobieta, która w odpowiednim wieku (21 lat). Takie kobiety szybko zaczynające współżycie będą miały w ciągu życia o wiele więcej partnerów i większą możliwość zrobienia aborcji. Dziw.arstwo tworzy wiele patologii. :(

    • ~Magdalena pisze:

      A od kiedy kobieta zaczynająca wcześnie współżycie to…gamratka? Coś mi się wydaje, że za męskim nickiem ukrywa się pięćdziesięcioletnia zgreda, która uważa, że wszystko wie i wszystkie rozumy zjadła i poucza inne, a w rzeczywistości nie wie nawet jak smakują usta mężczyzny. Pierwszy raz jest piękny, kiedy go się przeżyło z mężczyzną / kobietą , chodzi o prawiczków nie lesbijki/, którego się kocha i do którego ma się zaufanie. I nie ważne czy miało się wtedy lat szesnaście czy dwadzieścia sześć / dla wtajemniczonych okres po obronie pracy magisterskiej. Oczywiście inaczej się patrzy, jeśli szesnastolatka zakocha i zrobi to ze starszym mężczyzną. Uważa się bowiem powszechnie, że dobrze ustawiony pan, rozsądny nie zostawi partnerki na lodzie, kiedy ta zajdzie w ciążę. A inaczej się patrzy na inicjację szesnastolatków, gdy oboje do niedojrzałe emocjonalnie szczawiki.

    • ~hedonista32 pisze:

      Patologią jest podejście ludków twojego pokroju, dla którcyh „złem” jest to że inni potrafią dzilić się ciepłymi miłymi uczuciami. Tak sex jest miłym, ciepłym uczuciem, nawet jeśli ludzie robią „TO” wyłącznie dla przyjemności nie kochając się to nie maszprawanazywać tego „puszczaniem się”. Sex jest czymś dobrym i już – jeśli tego nie rozumieszto twoja strata – nikt cię przecież nie zmusza żebyś korzystał z jego dobrodziejstw. A towarzyszące sexowi ryzyko – niechciane ciąże, choroby itp to zupełnie inny temat mający niewiele wspólnego z moralnością. Nie można ryzykiem chorób motywować określania sexu czymś niemoralnym. Owszem niemoralne jest świadome narażanie innych na choroby, nieodpowiedzialne narażanie innych (i siebie) na ciąże itp. ale to zupełnie inna kwestia. Sam sex jako taki jest czymś dobrym i MORALNYM także GŁUYPOTĄ jest twierdzenie że trzymanie cnoty to coś moralnego a uprawieniae sex z kimś z mim nie ma się planów na wspólną przyszłość jest czymś złym.

  39. ~Pinkie Pie pisze:

    Rozumiem że puszczanie się na lewo i prawo jest wielce naganne ale proszę wytłumaczcie mi o co wam chodzi z tą cnotą? Czemu kobieta z błoną dziewiczą ma być warta więcej od porzuconej przez męża matki z 2 dzieci która znajdzie szczęście w ramionach nowego mężczyzny (dajmy taki przykład)lub od kobiety której cnotę odebrał gwałt.Czemu one są gorsze?

    • ~Magdalena pisze:

      Nareszcie trafne spostrzeżenie. Są dwa pojęcia: cnota i dziewictwo. Cnota nie ma nic wspólnego z błoną dziewiczą i jest to stan ducha lub jaśniej sposób zachowania. Dziewictwo to posiadanie błony dziewiczej. Kobieta posiadająca błonę dziewiczą nie musi być cnotliwa, ba może być totalną k…. Rozwódka po trzech mężach może być jak najbardziej cnotliwa. No ale wielu panom tu na forum zapewne nie przeszkadza, że ta tzw. szczęśliwa posiadaczka błony dziewiczej to po prostu cnotliwa k…, jak kiedyś nazwały jedną koleżankę moje przyjaciółki w Ogólniaku.

    • ~Syla pisze:

      marcin ma rację. Facet, który żeni się z dziewicą nigdy nie może być pewien, czy jej w przyszłości nie zdradzi, bo np ona będzie chciała seksu raz na rok, a on codziennie. Ale jeśli oboje się świadomie decydują na ryzyko to ich sprawa, ja to szanuję. Podziwiam ludzi, dla ktorych seks jest mało ważną częścią życia

  40. ~virgin32 pisze:

    Tak, mam 32 lata i też jestem dziewicą. Akurat obracam się w takim środowisku, że wiele ze znajomych par (lub dziewczyn) czekało z seksem do ślubu I… okazuje się że te „niewypróbowane” są jakoś szczęśliwsze, bardzo zgrane. Jasne, że tylko dzięki czekaniu! ale to dowód, że wcześniejsze „sprawdzenie” w łóżku nie ma nic wspólnego ze szczęśliwym małżeństwem.
    Nie wiem, czemu używasz określenia katolik, jako pejoratywne? A może i wiem, media robią swoje… Ale katolik to naprawdę nie beton, ale osoba, która rozumie, że pewne zasady nie są dane odgórnie i bez sensu, ale są dane przez Boga żeby nas chronić i prowadzić, nie ograniczać. W praktyce się sprawdzają, pozdrawiam :)

  41. ~klaudyna pisze:

    jak to czytam tood razu myślami wracam do liceum, gdzie połowa mojej klasy czuła sie lepsza od innych bo nosila glany, długie włosy i naszywki w stylu „każdy inny – wszyscy równi”, którzy wydarli by Ci z gardła kanapkę z szynką, bo ta świnka która jesz,miała siostrę, brata…natomiast szydzili z innych ludzi niż oni, nienawidzili dziewczyny, która miała tlenione włosy i białe kozaczki (dodam,iż obecnie owa dziewczyna skończyła 2 kierunki studiów, zna 5 języków i pracuje na Niemickiej uczelni). U Ciebie widzę to samo, gardzisz innymi, choć sama nie jesteś lepsza, uważasz, że zjadłaś wszystkie rozumy i tylko Twoja droga jest słuszna. Troche pokory życzę, bo to czy ktoś się „szmaci” czy nie to jego indywidualna sprawa i nic komu do tego:P (i vice versa – żeby nie było:P ).

  42. ~Nazgul pisze:

    Da się zebrać wszystkie kobiece indywidualności w morzu pełnym mokrej suchości. Wasza agresywność jest o tyle piękna o ile w okularach religii ślepa któraś z was mnie nie zdepta. Doceniać przychodzi w was po zwierzęcemu ciało bo dusze i uczucia dawno już wywiało. Cnota to dziś jest prawdziwa abstrakcja słowna niczym nazwanie czytelnika człowiekiem który krzywdzi- więc kocha…

  43. ~s. Incognicja pisze:

    Piękny tekst! Mam 26 lat, również jestem dziewicą z wyboru, wielokrotnie będącą obiektem kpin pseudoznajomych dla których seks to rodzaj sportu i powód do dumy. Grzeczna nie jestem, wiem co to orgazm i nie boję się 1szego razu, ale będzie przeznaczony on dla tego, którego naprawdę pokocham i niekoniecznie po ślubie dopiero ;-)

  44. ~sunsilk pisze:

    Mam wrażenie, że większość komentujących nie zrozumiała intencji autorki. Tekst nie miał na celu obrażania katolików, czy też „hedonistów” (choć zgadzam się, że w kwestii braku szacunku ken.g posunęła się stanowczo za daleko), lecz ukazanie stereotypowego postrzeganie ludzi, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli zdecydowali się poczekać z seksem na kogoś, do kogo poczują coś więcej niż pożądanie. Autorce chodziło jedynie o to, że w dzisiejszych czasach bycie dziewicą nie musi być równoznaczne ze ślepym zapatrzeniem w religię (dla jasności – nie twierdzę, że katolik czekający z seksem do ślubu jest zdewociałym fanatykiem – jeśli jest to jego świadomy wybór, należy mu się szacunek), brakiem libido i potencjalną drętwością w łóżku. Ludziom często nie mieści się w głowach, że dziewczyna może czekać z seksem na kogoś, kogo pokocha i dopiero z nim ma zamiar odkrywać uroki cielesnych rozkoszy, nie mając przy tym żadnych zahamowań.

  45. ~Ania pisze:

    Zgadzam się. Ja czekałam na mojego jedynego i zaczęliśmy petting dopiero kiedy byłam przekonana, że warto. Bo zawsze jest coś po środku.

  46. ~Loo pisze:

    ile ważysz?

  47. ~marcin pisze:

    Nie hedonizm tylko pragmatyzm.
    Emocje są ważne, seks jest ważny, zaufanie jest ważne.
    Z reguły zanim ludzie się pobiorą, są ze sobą przez jakiś czas. Poznają emocje, budują zaufanie i sprawdzają czy
    pasują do siebie w łóżku. Pozbawianie się możliwości sprawdzenia tego elementu jest dość ryzykowne.
    Chyba że od razu robi się założenie że seks jest mniej ważny. A potencjalne problemy uznaje się za nieistotne.

    Decydowanie się na „seks dopiero po”, jest jak kupowanie
    sprowadzonego z Niemiec auta bez wykonania jazdy próbnej.
    Sprzedawca może i budzi zaufanie, papiery ma w najlepszym
    porządku…ale auto najczęściej trzeba szybko wymienić
    na nowe. ;-)

    • ~Atena pisze:

      Jazda próbna mówisz… ?

    • ~virgin32 pisze:

      Tylko spójrz, że jakoś więcej % rozwodów jest wśród par, które mieszkały ze sobą po ślubie. A te, które czekały, ale dużo ze sobą rozmawiały, mówiły o swoich wizjach, planach, oczekiwaniach (oczywiście podobali się sobie również fizycznie!) – jakoś są szczęśliwe. I wiem, że nie bez znaczenia jest tu pomoc Boża :) Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. W sumie seksu też się trzeba uczyć. To „wypróbowanie” to raczej wymówka :]

  48. ~hedonista32 pisze:

    Po wnikliwym przeczytaniu całej dyskusji jestem niemiło zaskoczony. Mnie samego zaintrygował temat wpisu na blogu „Cnota jest tam, gdzie jest wybór” ale nie wiem o co to halo z wartościowaniem ludzi przez pryzmat tego czy uprawiali z kimś sex? Najgorsze jest to że sama autorka bloga (i kilku forumowiczów) domagają się szacunku dla swoich wyborów a tymczasem bije od nich pogarda dla ludzi myślących inaczej.
    Generalnie życie intymne każdego człowieka jest jego prywatną sprawą i nie powinna wywoływać u osób postronnych większych emocji, a jednak jak widać po dyskusji nie brak jest „moralistów” skłonnych potępiać innych za to że uprawiają sex.
    Ludzie ocknijcie się, nie można oceniać wartości człowieka po tym czy chce być dziewicą!
    Nikt nikogo nie zmusza do podejmowania aktywności płciowej (Pani ken.g jakby tego nie widzi) – w tym sensie jest to kwestia wyboru, zatem jeśli ktoś nie chce to jego sprawa, ale kto wam dał prawo do poniżania ludzi czujących inaczej?

    Nie twierdzę że ludzie nie powinni mieć żadnych zasad. Wielkim prostackim uproszczeniem jest twierdzenie że ludzie odczuwający popęd płciowy i nie chcący go hamować zachowują się jak zwierzęta. Popęd sexualny jest czymś jak najbardziej naturalnym czego nie musimy się wstydzić ani sztucznie powstrzymywać.
    Skąd u Was „cnotliwych” irracjonalne wyobrażenie że jesteście moralni jedynie dlatego że nie chcecie poddać się pożądaniu (lub nie posiadacie popędu).
    To jest błędna droga do „przyzwoitości”. Nie wiem dlaczego z taką łatwością zestawiacie chęć uprawiania sexu z brakiem wierności? To że kobieta czy facet czekali z pierwszym razem na tego/tą jedynego/jedyną bynajmniej nie wyklucza że później zaczną się zdradzać.
    Posiadanie własnych zasad jest prawem (a nawet powinnością) każdego człowieka, tylko nie wiem czemu odmawiacie innym posiadać zasadę „uprawiam sex przed ślubem, mam stałych partnerów”.

    Śmieszy mnie nazywanie „moralnością” wstrzemięźliwości od sexu.
    Wg mnie niemoralne jest to co jest złe, a więc krzywdzenie innych. Krzywdzące a więc złe = NIEMORALNE jest nazywanie „szmatami”, „puszczalskimi” etc. osób które lubią sex.
    Rozumiem potępianie tych którzy robią to dla pieniędzy, dla stanowiska, wkurza mnie nazywanie „sponsoringiem” puszczanie się za ciuchy, nigdy jednak nie będę potępiałludzi którzy za obopólną zgodą pieszczą się tylko i wyłącznie dla przyjemności.

    Człowiek przyzwoity, moralny to ktoś kto nie kradnie, nie zdradza, jest lojalny w stosunku do przyjaciół, jest uczciwym partnerem w biznesie, szanuje ludzi, etc., a nie ktoś kto ma zasadę „sex po ślubie”

  49. ~Ann79 pisze:

    Wiecie co? Ale jest różnica między puszczaniem się,a uprawianiem sexu dla przyjemności. Tak jak ktos tu wcześniej napisał,dlaczego kobieta,którą np.:zostawił mąż lub zmarł lub ta która została zgwałcona ma być gorsza od tej która ma błonę (o ile ma,bo przecież pewna grupa kobiet traci ją w czasie ćwiczeń,przy wkładaniu tamponu,itd.)? Taka która nigdy tego nie robiła nie ma pojęcia o czym pisze/mówi nie jest rozbudzona nie wie „z czym to się je”. Gorzej kiedy po ślubie nagle zacznie „fikać”,bo i takie przykłady można odnaleźć choćby w polskiej seksuologii!
    Ja sama wolałam wiedzieć co oznacza sex dla mnie,jacy są mężczyźni,co lubią a czego nie.
    Często dziewice poślubiają niedowartościowanych gości (sama znam facetów,którzy ożenili się,bo „ona czekała na niego z cnotą”,a teraz szukają na boku; fajni,przystojni,wykształceni. Bardzo mi się to nie podoba,ale cóż…nie ma jak dwulicowość).
    Bałabym się,że pod płaszczykiem cnoty kryje się jakaś choroba,jakieś przeżycia…niby tylko sex oralny,bo tak naprawdę facet wie,że w czasie normalnego sexu spuszcza się po 2 min.
    Warto przeczytać Ona i on o seksie, prof. Lwa- Starowicza.
    Polecam,bo za dużo teraz jest różnych dewiantów,którzy pod płaszczykiem robią z siebie lepszych. Szanuje natomiast wybór z potrzeby serca,choć wszystko można ocenić pod koniec życia.

  50. ~ken.g pisze:

    Witam wszystkich, których rzuciło z głównej strony Onetu w moje skromne progi. 3/4 komentatorów zapewne więcej tu nie trafi, bo przylecieli wraz z poleceniem, dlatego nie mam zamiaru odpisywać każdemu z osobna, niemniej jednak za udzielenie się dziękuję.

    A teraz konkretnie. Nie mam cierpliwości do ludzkiej głupoty (a internetowej już w ogóle), dlatego nie będę owijać w bawełnę. Nie wiem z którego niby fragmentu parę osób wyczytało, że jestem dziewicą, która czeka z seksem do ślubu :) Nie wiem które zdanie było tak skomplikowane, że zrodziło tę interpretację. Może imiesłów w „będąc singlem” ich zmylił? Mój chłopak uśmiechnął się, kiedy powiedziałam mu o nazwaniu mnie przez urażonego facecika Królową Śniegu. Mnie się to określenie bardzo spodobało – szczególnie dziś, w taki upalny dzień :)

    Jeśli zaś chodzi o moją zarozumiałość, cóż :) Uważam się za bardzo wartościową osobę i nie mam zamiaru być fałszywie skromna, żeby kogoś nie ukłuło. Nikt mi nie odmówi prawa do oceniania, więc korzystam z niego ile mi się żywnie podoba. Jak napisałam, szacunek nikomu nie należy się odgórnie, tak więc nie szanuję ludzi, którzy według mnie żyją niemoralnie. I przykro mi, ale mam gdzieś czy kogoś to drażni. To moje zdanie. Ocenianie działa w obie strony, z tym, że mnie – w odróżnieniu od osób, które poczuły się tak niesamowicie dotknięte tekstem, że aż się popluły – nie obchodzi opinia ludzi, których nie znam. Sugeruję więcej dystansu do siebie i świata, tak zdrowiej. Zamiast denerwować się przy komputerze, lepiej wyjść na słoneczko, ochłonąć. No a skoro jestem Królową Śniegu :D sugeruję… lód. Bardzo studzi. Potrzymać łepek w zamrażarce, od razu przejdzie. Blogów ci u nas dostatek, na tym nikt nie trzyma na siłę. Tak że miło było, szczęśliwej drogi.

    Howgh!

    • ~Monika pisze:

      To po c*uj wstawiasz tekst na bloga, skoro masz w dupie cudze zdanie? Następnym razem pogadaj do lustra, ono nie odpowiada.

      • ken.g pisze:

        Nie zesraj się, dziewczynko :) To mój blog i piszę na nim to, co mi się podoba. Jeśli masz takie słabe nerwy, siedź w kącie i nie narażaj się na stresy. Albo poukładaj sobie puzzle, to podobno uspokaja :D Nikt Cię tu nie zapraszał, więc nikt nie będzie za Tobą tęsknił.

        • ~Monika pisze:

          Buahaha, właśnie się zesrałam na Twojego bloga, a Twoją śliczną buźką podtarłam sobie tyłek. Masz naprawdę fajną blogową kuwetę. Wracam do moich puzzli. Wnioskuję, że układanie puzzli przekracza Twoje możliwości intelektualne, dlatego wysyłam Ci to: http://www.zaradni.pl/porada/394,jak_ukladac_puzzle
          Poćwicz, może puzzle poluźnią Ci zwieracze. Do nieusłyszenia!

          • ken.g pisze:

            To musi być miłość! Inaczej nie wracałabyś wciąż i wciąż na mój blog, chyba że to to masochizm :D Zresztą, skoro tak lubisz akcje z kałem, to kto wie… Wybacz, nie jesteś w moim typie :)

            Jeśli lubisz się puszczać, nikt Ci nie zabrania. Dziś prawie każdy syf da się wyleczyć, więc do boju! Euro wciąż trwa, korzystaj :D W końcu kibice nie przyjechali na próżno, czekają na takie hedonistki. Skoro tak bardzo pali Cię dupa, to ją sobie studź na każdym dyszlu. Ale chyba jednak nie jesteś aż tak dumna z kurestwa, skoro moje słowa zabolały Cię tak, że wracasz jak bumerang. Otrzeć Ci łezki? Przejmujesz się tak opinią każdej obcej osoby? Musisz być strasznie płaczliwą babą :D

            I nie żartuj, że już nie napiszesz :) Dawno nie miałam żadnego szczekacza, a Ty tak śmiesznie się denerwujesz. Będziesz tu zaglądać jeszcze wielokrotnie, a ja Ci odpiszę, bo mnie bawisz. Cieszę się, że mój blog tak Cię wciągnął ;)

  51. ~hedonista32 pisze:

    Żenada, swoją prymitywną i agresywną pyskówką w stosunku do Moniki dałaś kolejne dowody że cały ten twój blog to jeden wielki shizofreniczny bełkot.
    To że ludzie przeczytali co napisałaś i biorą udział w dyskusji wynika wyłącznie z kontrowersyjności twojego zdania a nie z uwielbienia dla twojego bloga. Gdybyś nie była ograniczona to przyznałabyś to co zostało powszechnie dostrzeżone iż jest sprzeczność pomiędzy twierdzeniem iż jest się moralnym a brakiem szacunku do ludzi.
    To prawda że nie każdemu się szacunek należy, ale z pewnością nie takiemu wątpliwemu autorytetowi jak ty oceniać to czy ktoś kto zdecydował się na zrezygnowanie z dziewictwa jest wartościowym człowiekiem (nie masz do tego żadnych podstaw).

    Zamiast więc obrażać ludzi i odsyłać ich do puzli popracuj nad sobą! Uważać się za wartościową osobę a być nią to dwa odmienne stany, ty najwyraźniej tylko się za takową uważasz. Masz o sobie wygórowane mniemanie, tymczasem na podstawie tego co piszesz można stwierdzić że jesteś zgorzkniałą i wyjątkowo podłą osóbką.

    • ken.g pisze:

      Ataki idiotów to cena popularności – nic nowego nie odkryłeś. Cóż, na chamstwo i tępotę nie ma innej odpowiedzi niż zejście do poziomu idioty – inaczej nie zrozumie. Moniczka pewnie posikała się ze złości, że jej pyszczenie nic nie dało. A jeśli według ciebie to ja tu jestem „prymitywna i agresywna”, to znaczy, że powinniście przybić piąteczkę, bo jesteście tak samo „inteligentni”.

      Jeśli nie możesz spać, bo gdzieś na planecie żyje kobieta, która nie szanuje twojej cudowności, powinieneś przejść na naprawdę mocne leki. Uważam się za wartościową osobę, a że ty masz inne zdanie? Co mnie to obchodzi? Twoje prawo. Wg moich zasad moralnych jeśli się puszczasz, to jesteś dziwką – proste. O moim stosunku do dziewictwa i seksu bez uczucia napisałam dość jasno, więc nie będę tłumaczyć jak przedszkolakowi, nie jestem nauczycielką. Jeśli nie wyłapujesz, twój problem.

      I masz rację – jestem „podłą osóbką”. Mój chłopak często mi to powtarza :) A co do zgorzkniałości, hm, takie osoby raczej nie mają powodzenia ani przyjaciół, więc tu twoja chwiejna teza padła. Tak więc żyj sobie „hedonistycznie” i pogódź się z tym, że dla jednych jesteś zajefajny, a dla drugich… hm, z mężczyzną łączą cię tylko narządy. Skoro jesteś taki wspaniały, ocena tych drugich powinna spłynąć po tobie jak po kaczce.

Komentuj