Recenzje filmowe, artykuły na kontrowersyjne tematy, rozmyślania, kącik z poezją i parapet z kotem… Każdy znajdzie coś dla siebie.
sobota Grudzień 16th 2017
Wszystkie obrazki i fotografie (prócz zdjęć Prywatnego Kota) pochodzą z sieci. Jeśli nie jest zaznaczone inaczej, w recenzjach filmowych znajdują się plakaty z portalu Filmweb. SKRZYNIA SKARBÓW jest miejscem, w które znoszę notki z 3 tematycznych blogów na Onecie (na których już nie planuję nic publikować). Witam wszystkich, aczkolwiek pragnę zaznaczyć, że tutaj ja ustalam zasady. Ci, którzy trafili na mój blog z onetowej polecanki, są przypadkowymi gośćmi, którzy - jak w cudzym domu - mają obowiązek zachować kulturę. W przeciwnym razie dostosuję się do ich poziomu. Macie prawo się wypowiedzieć, inna sprawa, że anonimowy komentarz nie jest czymś, z czym muszę się liczyć. Wszelkie chamstwo będzie tępione, nieumiejętność czytania ze zrozumieniem = zgoda na bycie w najlepszym wypadku zignorowanym. Nie jestem cierpliwa ani łagodna, nie lubię głupich i bezczelnych ludzi - taka moja uroda i za to mnie kochają :)

Treści własne

Archiwa

Jak się nie zrujnować na wyjeździe

Zamieszczam tutaj tekst napisany na zlecenie. Ponieważ kupiec najwyraźniej postanowił być nie kupcem a „darmobiorcą”, publikuję artykuł na wszystkich swoich stronkach.

Zbliżają się wakacje i pora na wypoczynek. Niestety, w dobie kryzysu nie każdy może pozwolić sobie na beztroskie wylegiwanie się na plaży pod palmą, z drinkiem ze słomką w dłoni. Nie każdy również jest w stanie zrelaksować się na urlopie, na który wziął kredyt (pomijając już to, że nie każdy ten kredyt dostanie). Najrozsądniejszą opcją wydaje się konsekwentne wcześniejsze oszczędzanie, a i na samym wyjeździe nie powinniśmy rzucać się w wir zakupowych szaleństw, żeby nie przywitać szarej rzeczywistości pustką w portfelu bądź długami.

Turystyka z założenia wiąże się z wydawaniem pieniędzy – chyba, że lubimy spontaniczne podróżowanie autostopem z plecakiem wypełnionym zestawem zupek chińskich i przenośną butlą gazową. Można spędzić urlop ciekawie i przyjemnie, ale jednocześnie w miarę niedrogo. Wystarczy dobra organizacja i trochę fantazji.

Po pierwsze – zaoszczędzić można już na samym środku transportu. Tanie linie lotnicze stają się coraz popularniejsze. Umożliwiają szybkie dostanie się do większości europejskich miast, a zarezerwowany wcześniej bilet w obie strony to szansa na intensywnie spędzony weekend. Już za kilkaset złotych. City break, czyli krótkie, kilkudniowe wyjazdy, to coraz częściej wybierany przez Polaków sposób na wypoczynek. Jeśli nie stać nas na dwutygodniowy urlop za granicą, taka wycieczka jest świetnym i niedrogim pomysłem.

Po drugie – odpowiednie miejsce na nocleg. Jeśli planujemy dużo zwiedzać, najlepszym rozwiązaniem będzie rezygnacja z ekskluzywnego hotelu na rzecz miłego i cichego pensjonatu. Po co płacić za apartament, w którym będziemy praktycznie tylko spać? Podobnie z lokalnym jedzeniem: można próbować nowych smaków w drogich restauracjach albo w małych knajpeczkach, gdzie nierzadko klientów obsługują właściciele. Oczywiście, wiele zależy od kraju, który wybraliśmy na urlop – jeśli to, na przykład, daleki Hong-Kong, rozsądnie będzie nie eksperymentować za bardzo z jedzeniem kupowanym w ulicznych budkach, bo  można się w najlepszym wypadku zdziwić, kiedy talerz zacznie przesuwać się po blacie stolika (azjatyckie przykładanie małej wagi do higieny miejsca spożywania posiłków może dziwić Europejczyków). Ale jeśli podróżujemy po mniej egzotycznym kraju, zapoznawanie się z lokalną kuchnią w tego typu przybytkach grozi nam głównie wzbogaceniem doświadczeń o nowe smaki i upodobania.

I po trzecie – nie wszystko, co warte zobaczenia, opisują przewodniki. Przed wyjazdem dobrze jest dokładnie przeszukać sieć. Opinie na forach, relacje z wycieczek na blogach, ciekawostki i rekomendacje ludzi, którzy widzieli opisywane miejsca i chcą się podzielić opinią. W przewodnikach znajdują się informacje o największych atrakcjach, najczęściej odwiedzanych restauracjach (i, co za tym idzie, nie należących do najtańszych) – innymi słowy, poznamy dzięki nim sposoby na to, jak wydać pieniądze tak samo jak wszyscy ci, którzy byli przed nami. Te same szlaki turystyczne, te same sklepy, puby, nierzadko nawet zostaniemy pokierowani do tych samych przewodników, którzy poprowadzą nas wyuczoną na pamięć trasą. Natomiast poszukiwania na własną rękę zaowocują nie tylko możliwością poznania ciekawych, choć mniej popularnych miejsc, ale również pozwolą nieco zaoszczędzić. No i po powrocie będzie można pochwalić się czymś bardziej oryginalnym niż zdjęcie pod Wieżą Eiffla lub przy piramidach.


fot. www.logo24.p

Komentarze czytelników

2 komentarzy do “Jak się nie zrujnować na wyjeździe”

  1. ~Anna Siemomysła pisze:

    Od lat tak właśnie podróżujemy. Określamy cel, przetrząsamy sieć, ruszamy. Jadąc na północ gdzie jest jak na polskie kieszenie, zabieramy ze sobą polskie jedzenie do przygotowania na kempingu. Oczywiście nie oznacza to, że nie kosztujemy miejscowych specjałów, jednak podczas 3 tygodni objazdu Morza Bałtyckiego, głównie żywiliśmy się produktami słoikowymi polskiej marki. Podróżującym po Skandynawii zdecydowanie polecam kempingi. Ich wyposażenie jest przeważnie na bardzo wysokim poziomie. Kuchnie z wieloma stanowiskami, jadalnie, wygodne prysznice, przebieralnie często z suszarkami w wyposażeniu. Miejsca typu świetlica. Jak na polskie standardy można uznać, że kempingowanie w Skandynawii jest drogie, jednak jest zdecydowanie tańsze od innych sposobów na nocleg.

    • ~Ken.G pisze:

      Ja, niestety, mało podróżuję (dużo, często i chętnie tylko w sieci ;)), ale cały czas mam nadzieję, że zdążę jeszcze nadrobić. A te kilka razy, kiedy wyruszaliśmy w trasę, robiliśmy identycznie. Nurkowałam w internecie, żeby zdobyć jak najwięcej informacji i zwiedzaliśmy „na dziko” – zobaczyło się dużo więcej niż, gdybyśmy chodzili grzecznie po wyznaczonych trasach.

      Pozdrawiam upalnie :) U mnie tak masakrycznie ciepło, że nie chce mi się nic. Przy komputerze siedzę rzadziej, bo jest za ciepły; )

Komentuj