Recenzje filmowe, artykuły na kontrowersyjne tematy, rozmyślania, kącik z poezją i parapet z kotem… Każdy znajdzie coś dla siebie.
sobota Grudzień 16th 2017
Wszystkie obrazki i fotografie (prócz zdjęć Prywatnego Kota) pochodzą z sieci. Jeśli nie jest zaznaczone inaczej, w recenzjach filmowych znajdują się plakaty z portalu Filmweb. SKRZYNIA SKARBÓW jest miejscem, w które znoszę notki z 3 tematycznych blogów na Onecie (na których już nie planuję nic publikować). Witam wszystkich, aczkolwiek pragnę zaznaczyć, że tutaj ja ustalam zasady. Ci, którzy trafili na mój blog z onetowej polecanki, są przypadkowymi gośćmi, którzy - jak w cudzym domu - mają obowiązek zachować kulturę. W przeciwnym razie dostosuję się do ich poziomu. Macie prawo się wypowiedzieć, inna sprawa, że anonimowy komentarz nie jest czymś, z czym muszę się liczyć. Wszelkie chamstwo będzie tępione, nieumiejętność czytania ze zrozumieniem = zgoda na bycie w najlepszym wypadku zignorowanym. Nie jestem cierpliwa ani łagodna, nie lubię głupich i bezczelnych ludzi - taka moja uroda i za to mnie kochają :)

Treści własne

Archiwa

The Tall Man (2012)

TRAILER

To był film, który zmusił mnie do rozmyślań, jakkolwiek banalnie to brzmi. Zmusił do zastanowienia się nad problemem moralności i wyborów, które, choć mają nieść dobro, kogoś krzywdzą. Dumałam o poświęceniu za ogromną cenę, o wzięciu na siebie odpowiedzialności i o ciszy po pytaniu: „Czy to na pewno jest słuszne?”

Ostatnio często „napataczam się” na Jessicę Biel. W remake’u „Total recall” z Farelką (nie czuję wielkiej sympatii do tego aktora i to nie przez solidarność jajników z ABC, ale co by nie mówić, milej mi się na niego patrzyło niż na Arniego) jej rola nie zapadła mi specjalnie, nomen omen, w pamięć.  Zupełnie inaczej jest w tym filmie. Pojawia się też parę znanych twarzy, m.in. Samantha Ferris, którą kojarzę z „Supernatural”.

Akcja zaczyna się, kiedy w szpitalu widzimy pokiereszowaną po wypadku kobietę, którą porucznik policji (Stephen McHattie) informuje, że nie znaleziono ani jej dziecka, ani pozostałych. Pacjentka zaczyna płakać, a widz myśli, że już wie o czym będzie film. I po części ma rację, ale tylko po części. Bohaterka, Julia Denning (Jessica Biel), jest pielęgniarką w zapomnianym przez świat miejscu. Życie toczy się tu wolno, szaro i bez perspektyw, a ludzie mieszkają w ponurych i odrapanych „domach z kartonu”. Ale nie jest to zwykły zakątek z dala od cywilizacji – giną kolejne maluchy, a społeczność ze strachem powtarza plotki o wysokiej zakapturzonej postaci, która porywa dzieci.

Julia przybyła do miasteczka wraz z mężem, który szybko zdobył uznanie jako świetny lekarz. Nie wiadomo dokładnie co się z nim stało, można wyciągnąć wniosek, że nie żyje, ale żaden konkret nie pada. Bohaterka pomaga innym, odwiedza pacjentów i martwi się o kolejne dzieci urodzone w patologicznych warunkach. Widzimy, jak z troską stara się dotrzeć do introwertycznej nastolatki Jenny (granej przez przepiękną Jodelle Ferland), która w milczeniu rysuje mroczne obrazy w swoim zeszycie, nie mogąc znieść awantur w domu. Widzimy, jak zmęczona Julia wraca do siebie, bawi się z synkiem i rozmawia z siostrą. Tak to przynajmniej wygląda.

Rzeczywistość zmienia się o 180 stopni, kiedy chłopiec zostaje porwany. W ciągu jednej nocy cała społeczność zrywa się na nogi i rzuca w pościg… za Julią. Zakręcone? Przez długi czas można myśleć, że w miasteczku dzieje się coś bardzo dziwnego, wszyscy są w to zamieszani, a główna bohaterka jest bezradna i musi się ukrywać. I faktycznie, dzieje się – widz poznaje prawdę, choć dowiaduje się o tym tylko on. I, co jest najlepsze, sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie kto jest złym, a kto dobrym w tej historii.

No i tak sobie rozmyślam. Jenny na końcu mówi, że powinna być szczęśliwa. Spełniło się to, o czym marzyła, dostała szansę na rozwinięcie skrzydeł, co wcześniej nie było możliwe. Tylko… mówi też, że gdyby mogła, wróciłaby do starego życia, mimo że tak się w nim męczyła. I powstaje pytanie: czy faktycznie dobra wróżka jest dobra? Czy polepszenie czyjegoś życia rzeczywiście uszczęśliwia tę osobę? Czy, zgodnie ze słowami, jakie padły w filmie, konieczne jest przerwanie cyklu, w którym brak szczęścia jest dziedziczny?

W filmie nie ma odpowiedzi na te pytania. I widz sam musi zdecydować czy jest tu happy end, czy sami przegrani.

Komentuj